Wino, które kosztuje niewiele, a smakuje jak coś znacznie droższego
Nie wiem jak Ty, ale ja uwielbiam moment, w którym odkrywasz wino, które nie kosztuje fortuny, a po pierwszym łyku masz ochotę powiedzieć: „Ej, serio? To tylko dwie dychy?”.
I dokładnie tak było z Grape Talk Riesling.
Co to za wino?
To białe, półsłodkie wino z Niemiec 🇩🇪 — takie kiedy masz ochotę na coś lekkiego, pijalnego i po prostu przyjemnego. Solidny, klasyczny niemiecki Riesling, który robi robotę.
Kupiłam go w Delikatesy Centrum na regałach Faktorii Win, ale widziałam też w Dużym Benie i Lewiatanie.
Normalnie kosztuje 24,99 zł, ale teraz (tak, teraz!) jest w promocji za 19,99 zł.

Pierwszy łyk i…
Cieszę się, że nagrałam swoją pierwszą reakcję, bo to był ten moment szczerego „wow”.
Wiesz — ten, kiedy spodziewasz się taniego półsłodkiego cukierka, a dostajesz coś, co ma charakter i balans.
Ten Riesling ma idealną kwasowość, która ratuje go przed byciem mdłym i miałkim.
Dzięki temu nie tylko świetnie smakuje solo, ale też sprawdzi się z jedzeniem.
Bo wiadomo – jak wino, to jedzonko:
🥖 chlebek,
🧈 masło,
🫒 oliwki,
🍣 sushi albo 🍤 krewetki.
Dlaczego warto po niego sięgnąć?
- Bo nie kosztuje nawet 20 zł, a smakuje jak coś za 40.
- Bo jest lekki, soczysty, z klasą – bez nadęcia.
- Bo to idealne wino na momenty, kiedy chcesz po prostu otworzyć coś dobrego po pracy.
- I bo… Riesling to zawsze dobry pomysł, jeśli nie wiesz, co wybrać.
Co następne z rodzinki Grape Talk?
Okej, skoro Riesling już zaliczony, to teraz pytanie: co testujemy dalej?
Zagłosowaliście na moim Instagramie, więc niedługo jedno z tych win wleci na profil:
🍷 Primitivo
🥂 Chardonnay
🍾 Vinho Verde
🥂 Prosecco
PS: Jak zobaczysz go w promocji – bierz od razu dwie butelki. Jedna się nie utrzyma do weekendu 😉

